herbaciana | e-blogi.pl
herbaciana
Jeszcze minimum 2 miesiące 2020-09-27

2020 - ruszył z grubej rury. W lutym miałam ogromne zawirowania. Znowu próby załatania dziury. Potem marzec. Kłopoty u jednej siostry, potem u drugiej. Nagle moje zrobiły się takie małe.. No a potem nas zamknęli. Zabrano mi pracę - coś co mnie trzymało. Jeździłam do biura 3 razy w tygodniu, większość osób pracowało z domu. Nie widywaliśmy się już. To było okropne. Dużo piłam, bo co innego można robić w takiej sytuacji? Poszłam na cmentarz na pogawędke z synem. Mówię mu, że nam dosyć. Znowu coś się chrzani, a ja tracę grunt pod nogami. Moje życie nie idzie ani w prawo ani w lewo. Jak długo tak można? Ja już nie mogę... Potrzebuję żeby coś się zmieniło. No to się zmieniło. Bum. Ciąża. Umówiłam się do lekarza w 2 rocznicę śmierci syna. Wszystko potwierdzone, kolejne wizyty, dziecko rośnie, ja szczęśliwa, ale też przestraszona. W sierpniu szpital. Ta sama sala, ten sam personel. Założyli mi szew. Wyszłam do domu, poszłam na zwolnienie. I co? I siedzę w domu. Jeżdżę do rodziców, spędzam czas z rodziną. Za miesiąc odwiedzę prace. I czekamy. Każdy kolejny tydzień to nadzieja. Już jest dobry tydzień. Już waży prawie 1,5kg. Będzie córka. Tak bardzo chciałam mieć córkę. Termin na połowę grudnia. Kto wie, może w rocznicę ślubu? 


Wreszcie koniec świąt 2020-01-01

2019 nie był taki jak zaplanowałam. Mój plan 5letni nie powiódł się. Za to coraz więcej się miesza. Mam w sobie pustkę. Już się do niej przyzwyczaiłam i pogodziłam. Ale to jednak pustka i gdy trafia się coś, a może ktoś, kto ją wypełnia to jest przez chwilę dobrze. A potem już nie wypełnia tej pustki i jest podwójnie źle. Jutro do pracy. Wpadnę znowu w rytm. Lubię moją pracę. To moja odskocznia. Odkąd tam pracuję firma cały czas się rozwija. Jest nas coraz więcej, część moich obowiązków odstąpiłam I jest mi łatwiej. Chciałam koniecznie zajść w ciążę do końca roku. Nie udało się. Odpuszczam.


Ciągle nie jest lepiej 2019-08-04

Co mi się jeszcze przytrafi? No halo? Jak można jeszcze spieprzyć moje zdrowie? 


Odbija mi. 


 


Te następne miesiące będą kluczowe. 


Nie jest lepiej 2019-06-21

Mam ten zasrany urlop. To nawet nie jest połowa, a ja już mam dosyć. Byłam ostatnio u ginekologa. Dostałam hormony, bo coś się we mnie pochrzaniło. Chce mi się ciągle spać. Nie wiem już sama czego chcę. Co chwilę coś mnie boli, mam duszności i alergię. Nienawidzę odpoczywać, bo i tak jestem zmęczona. Muszę coś z sobą zrobić. Nie mogę się poddać. Muszę odogonić ten cień która zasłania mi powód do życia. 


Nie zaszłam w ciążę. Boję się. Myślę o adopcji. Myślę o tym czy w ogóle chcę dzieci. Chyba chcę. Ale po co? 


Pamięć 2018-08-22

Wkurza mnie, że tyle osob zapomniało o tym co mnie spotkało. Tak po prostu ZAPOMNIAŁO. To nawet nie jest unikanie tematu, to jest amnezja. Wypadają mi włosy. Normalny objaw po ciąży. Hormony szaleją, wypada to co nie wypadało przez 6 miesięcy. Rozmawiam o tym z siostrą. Mówi mi "idź do lekarza!", ale po co? Spoko, moge zrobić sobie badania, ale nie powie mi niczego co ja nie wiem, bo ja wiem czemu mi wypadają. "Czemu?" Po ciąży. "Aha" to puste "aha". Rozmawiam o tym z tatą, też pyta się czemu mi wypadają. Mówię, że to przez hormony. A on "bierzesz hormony?!". No kurwa. Nie muszą mnie głaskać po głowie, nie muszę słuchać jaka to jestem biedna, ale przypominanie na każdym kroku, że byłam w ciąży jest okropne. Bo co, to że moje dziecko leży na cmentarzu sprawia, że można zapomnieć o tym wszystkim? Żyć tak jakby tego nie było? Życie toczy sie dalej i nie można skupiać sie tylko na tej tragedii, ale moje życie zmieniło się na zawsze. Ono już nie płynie tak jak kiedyś.


Lato 2018-08-12

Ktoś z boku powiedziałby, że nie jest źle.


Od lipca chodzę do pracy. W końcu znalazłam jakąś normalną. Mała firma, ale bardzo przyjazna atmosfera. Wszyscy mnie lubią i czuję się doceniana. Niedługo miną 4 miesiące. Boli tak samo, tylko że rzadziej. Boli w chwilach, gdy doaiwdujesz się, że Twoja przyjaciółka znowu jest w ciąży. Boli, gdy widzisz kolejne wstawianie zdjęcia na facebooku. Boli, gdy widzisz przypadkiem znajome że szkoły z wózkami. Boli, gdy kolejna osoba opowiada o tym że poznała płeć dziecka. Boli, gdy myślę, że już byłyby na świecie. Miałby około dwóch tygodni. 


Musimy jeszcze czekać. Do przyszłego roku, to bezpieczny termin. Będę miała pewną umowę i pewność, że wszystko się zagoiło. Dwa tysiące dziewiętnasty będzie dla nas dobrym rokiem.


Wiem, że będziemy dobrymi rodzicami. Mamy w sobie dużo miłości i wyrozumiałości. Wiem, że mamy poukładane w głowach. Mamy w sobie dużo wartości, które chciałabym przekazać dalej.


Musimy tylko czekać..  musimy być cierpliwi. Cieszyć się sobą nawzajem. Jeszcze zdążymy stworzyć wspaniałą rodzinę. Naszą rodzinę.


Jutro miną dwa miesiące 2018-06-14

Chyba jest trochę lepiej. Lekarz powiedział, że miesiąc albo dwa i możemy znowu się starać. Tylko my nie chcemy. Zdążyłam już sobie ułożyć plan. Musimy się lepiej przygotować, tak, aby nic nie przeszkadzało mi w odpoczywaniu. Bronie się za miesiąc albo trzy tygodnie. Nie wiem co będzie potem. 


Gdy dzieją się w moim życiu nie przyjemne sytuacje, potrafię po czasie o nich zapomnieć, tak jakby ich nie było.


Tego nigdy nie zapomnę. Muszę po prostu nauczyć się żyć z myślą, że mój organizm nie umiał donieść dziecka. Że z każdym następnym będę potrzebowała pomocy, tabletek, spokoju.. Nie będę mogła się przemęczać. Nie będę jak te ciężarne chodzące na basen, szkoły rodzenia. Nie będziemy też mogli się kochać. Da się to wszystko wytrzymać, to prawda.


Gdy idę na uczelnie i słucham muzyki, muszę mieć okulary. Zawsze, ale to zawsze muszę powstrzymywać łzy, które i tak znajdują drogę żeby się wydostać. Droga na uczelnie, ma to do siebie, że jest długa, a wtedy masz dużo czasu żeby myśleć.. i przychodzą różne myśli...


Co jeżeli będę miała bliźniaki? Moja siostra miała. I poroniła. W szpitalu jedna pani miała bliźniaki. I łyżeczkowali ją, bo poroniła. Bliźniacze ciąże zazwyczaj kończą się szybciej. 


świat 2018-05-02

Na głównej stronie mojej przychodni umieścili taki cytat:


"Za każdy razem gdy na świat przychodzi dziecko, świat jest tworzony od nowa."


Mój świat przy okazji runął.


Może to okropne co myślę, ale wolałabym stracić tą ciąże w I trymestrze. Nie musieć rodzić i teraz mierzyć się z tymi wszystkimi konsekwencjami.


Rozstanie to nadzieja, że spotkamy się za chwilę a może dwie 2018-04-28

Nie jest najgorzej. Nie mam depresji, czasem się śmieje i planuje przyszłość.


A czasem siedzę sama i myślę o kilku rzeczach. Niedziela, 17:40, 3 minuty, 650 gram, 30 cm, 1 punkt, Grześ.


Czasem też ogarnia mnie strach. Myśli o następnej ciąży, o tym co mi jest, co może mnie czekać.


Ostatnio wino tak dobrze smakuje.


 


sześciomiesięczna matka 2018-04-20

Tydzień wcześniej w niedziele byliśmy nad morzem. Zjadłam loda i gofra. Dużo jadłam, bo był we mnie Grzesiu. Kopał mnie już od dwóch miesięcy. Szliśmy po molo, T. bawił się z naszymi siostrzeńcami na placu zabaw, a ja z rodzicami siedziałam na ławce. Patrzyliśmy na nich i cieszyliśmy, że T. będzie dobrym ojcem. Było pięknie.


W nocy miałam sen w którym nie czułam się dobrze, jakaś pani rozcięła mi brzuch, wyjęła Grzesia, pokazała mi go, powiedziała, że wszystko z nim w porządku i schowała go z powrotem. W poniedziałek czułam niepokój. We wtorek czułam skurcze. Pojechaliśmy do szpitala. Płakałam, uspakajałam się, że jedziemy tylko sprawdzić, czy wszystko dobrze, że na pewno jest dobrze, po co ja tak płaczę.


Nie było dobrze. Usłyszałam, że nad ranem mogę urodzić. Nie urodziłam. Mówili, że taki wcześniak prawie nie ma szans. Nawet jeżeli przeżyje, będzie musiał długo leżeć pod inkubatorem i zawsze będzie miał problemy ze zdrowiem. Zrobili szereg badań, rozważali kilka rozwiązań, wszystkie niestety bardzo ryzykowne. Czas sam zadecydował.


Była niedziela i był akurat u mnie tata, śmiałam się z jakiejś głupoty którą powiedział. "Lepiej się tyle nie śmiej!" i stało się. Urodziłam w przeciągu dwudziestu minut, może krócej, nie wiem. Położyli mi Grzesia na brzuchu. Wydał z siebie cichy dźwięk, ciche przywitanie. Zabrali go. Wszedł T., płakaliśmy razem. Poprosiłam, żeby przynieśli go znowu. Leżał znowu na moich brzuchu, co jakiś czas bezwiednie ruszając głową. My powiedzieliśmy mu tylko "do zobaczenia".


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]